O co chodzi z tym Londynem?



dzien dobry bardzo!



żartowałam.

dzien zaczał się creepy  (klik - tłumacz) sniło mi się, ze zostałam zrzucona ze schodów przez ops menagera, pozniej, ze ruszał mi się ząb, aż sie obudziłam i poczułam, jakbym miała usta 5razy większe... podwojne 'szczescie' - podwojne zimno na ustach. jak ja tego nie cierpie!


mieszkam w londynie juz ponad 2 lata, ostatnio zaczelam sie zastanawiac, zeby zmienic cos w swoim zyciu, ale o tym innym razem. nie, nie wyprowadzam sie. nie, chlopaka tez nie zmieniam. chodzi o jakies zmiany w zyciu zawodowym.


nie wiem, czy ktokowliek ma tak, ze nawet jak mieszkal pare miesiecy za granica to od znajomych, ktorzy mieszkaja w polsce slyszal 'eeee to Ty masz lepsze zycie, bo lepiej zarabiasz, wielkie miasto bla bla bla, wiecej mozliwosci'. przepraszam mamo, tato, babacie, ktokolwiek, kogo to urazi, ale jak mnie to wkur**a! pierwsze pytania o pseudo znajomych zazwyczaj zaczynaja sie : ale co dobrze sie zarabia, cooo ?   tak bałwany, dobrze! bo wy ciagle wszystko przeliczacie na zlotowki.

o lepsza sytuacja byla ostatnio : no i co funcik spadl, juz nie ma tak dobrze..... jakim kretynem sie trzeba urodzic (albo ktos was tego nauczyl), zeby myslec w taki sposob.....

wiecznie rozmowy o pieniadzach - coz za k(l)asa

w Londynie jest ok, bo sa plusy i minusy.

Uwielbiam to, ze jest tu taki miszmasz, nikt nikogo nie wytyka palcami ( media mowia co chca) nikt na nikogo nie patrzy (dosłownie, bo ludzie w centrum potrafia Ci jezdzic walizkami po nogach),mozesz ubrac spodnie od pizdzamy i obcasy i nikt na Ciebie dziwnie nie popatrzy, a moze nawet staniesz się ikoną nowej mody... kto wie :D
Nie cierpie tego, ze wiecznie jest wszystko w remoncie, wiecznie zamkniete linie metra na weekendy, tower bridge czy zamknieta glowna ulica przy liverpool street station.
Lubie to, ze sa tanie loty w rozne strony swiata, a nie cierpie tego, ze w Uberze czasem jezdza idioci...

o Uber,,, Uber to kolejna historia. Ja juz sie nauczylam, ze jak nagl wysylaja kierwoce, ktory ma 4.5 to trzeba go zmienic, bo to osoba, ktora posluguje sie tylko GPS'em, ktory czasem nawet pokazuje, ze robi koleczka...(potwierdzone info!)  i ta osoba jezdzi tak jak GPS pokazuje, albo jak wracam w nocy po pracy, zrypana jak koń po wessternie to jemu nagle sie chce gadac i pyta milion tysiac rzeczy, gdzie czasem trudno go zrozumiec... no coz

lubie to, ze na jednej ulicy mozna znalezc 20kuchni swiata, ale wkurza mnie to, ze w jednej resturacji czasem mozesz znalezc 50 w jednym menu, a wszystko smakuje tak samo -.-

itd itd...

ale teraz krotkie informacje dla ludzi, ktorzy w dupie byli, gowno widzieli, a wypowiadaja sie, jakby dawno byli na ksiezycu



kochani moi,
mieszkajac w londynie chcialabym, zebyscie wiedzieli, ze mieszkania sa serio drogie. oplaca sie tzw council tax, ktory jest wyliczany wedlug strefy/area,w ktorej sie mieszka. oyster card na tydzien 1-2 strefa to tygodniowo ok 32 funów (nocami autobusy sa czesto przepelnione, a nocne linie metra są 3),  śmiać mi się z ludzi, którzy spędzili w Anglii  miesiąc i mówią, że tutaj u lekarza czy w sklpeach traktują Cie lepiej...
moze, jak idziesz oddać rzecz do sklepu to nie robia wywiadow srodowiskowych. nie chce, bo za male, ok. dziekuje, do widzenia.
ale, dzien dobry, zepsul mi sie telewizor, a kupilam go rok temu u panstwa - dobrze, musi pani zadzwonic pod ten numer telefonu, bo my w sklpeach stacjonarnych nie mozemy w zaden sposob pomoc. dzwonisz, to podaja Ci kolejny numer, i tak przez 1.5h, az sie wkurzasz, idziesz zrobic kolko po domu, bierzesz trzy gebsze oddechy i szukasz nowego tivika...
u lekarza ? dzien dobry, bo ja ma taki i taki problem, a chcialam tez wspomniec o tym, ze jezeli chodzi o jakiekolwiek lekrastwa to ja nietoleruje laktozy - ah tak, tak mamy to w pani danych :) - wypisuje pani leki, wszystko spoko, idziesz do domu, czytasz ulotke, a na ulotce skład, że 60% leku to czysta laktoza... no kurwa mać! dzwonisz do lekarza, a pani z recepcji umawia Cie za na 5dni, wkurzasz się, mówisz, ze potrzebujesz na już, ok, ok to do innj lekarki... idziesz, dostajesz co trzeba, dobre, na 3 miesiace, po 3 miesicach musisz przedluzyc recepte, a mozesz to zrobic przez email, recepta gotowa jest w 48h, wiec wysylam tydzien wczesniej, zeby nie bylo, dzownisz w dzien odbioru, pani mowi, ze tak oczywscie, jest ten emial, ale zgubila recepte, a lekarza juz nie ma.... no to znowu trzeba sie wkurzac i mowic, ze to na już!

ale jak to moj tatuś zawsze mowi : peace & love, miej wy**bane, nie denerwuj sie

no i się staram nie denerwować, bardzo sie staram.

ale ogolnie to uwielbiam ten londyn, bo przeciez wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma, a plusy ciezko znalezc, gdziekolwiek sie znajdujemy na stale, co?


na koniec tylko powiem, zeby sie nikt nie wstydzil zapytac: a za rodzina nie tesknisz? za polska?

za rodziną tesknie jak cholera, za domem, za polskim jedzeniem!
za krajem? może na chwile, jak jestem chwile to mi starczy, bo jak się jest chwilę za długo to wpada znowu ta stereotypowa polska menatlność - narzekania.



pozdrawiam serdeczenie.


mhm, sama zrobilam zdjecia,a co !

Komentarze


;)

Weeeeelcome!

Since I remember, I have served as a useful source to those seeking inspiration, help, or advice. As a teenager, I finally decided to own that role and be intentional about it. I started writing about my passions, my thoughts, and curious wonderings about our society. After years I founded My Key in life with a mission to give others a taste of what goes on in my mind and way to share with community.

Popularne posty